Hlohovec
O gmini
Hlohovec założono jako wioskę kolonizacyjną biskupstwa pasowskiego w XIII wieku na granicy Moraw i Dolnej Austrii a częścią Dolnej Austrii była osada do 1920 roku. Podczas wojen czesko-węgierskich wioska opustoszała a około 1570 roku została zajęta przez kolonistów charwatskich, którzy podczas wieków asymilowali z otaczającym środowiskiem a strój podłużacki i kulturę wzbogacili o południowy temperament i kolorowość swojej ojczyzny. Wioska znajduje się w krajobrazowej strefie zabytkowej Areału Lednicko-valtickiego, który w 1996 roku został zapisany do listy światowego dziedzictwa UNESCO. Hlohovec należy do Mikulovskiej podstrefy winiarskiej, jeżeli ale chodzi o folklor to jest najbardziej wysuniętym na południe zakątkiem Podłuża. Pomimo tego, że stuletnie piwniczki winne i bogate tradycje świadczą o dawnej historii winiarstwa w osadzie, zachowane zapisy o winiarstwie w Hlohovcu dotyczą raczej nowożytnych wydarzeń. Pod koniec XIX wieku zniszczyła winnice w wiosce filoksera. Gd
y większość winiarzy starała się zapobiec podobnej katastrofie w przyszłości przez sadzenie sadzonek na odpornej amerykańskiej sadzonce, w Hlohovcu rozpowszechniło się sadzenie prawdziwo-korzennych odmian Baco i Otelo. Duże rozszerzenie obu odmian w wiosce prowadziło do ich ogólnego nazywania Chorvát. Renesans winiarstwa w 60 latach ubiegłego wieku doprowadził do likwidacji tych nieszlachetnych odmian a trasy winiarskie Šulaperk, Stará hora i Mikulovska obsadzono przede wszystkim odmianami Müller-Thurgau, Ryzlink rýnský, Svatovavřinecké i Zweigeltrebe. Dziś rozkładają się winnice na ponad sto hektarach katastru hlohowca, pilni „lohowczanie“ uprawiają jednak jeszcze 60 hektarów winnic w sąsiednich wioskach. Dowodem witalności miejscowych obywateli i ich zamiłowania do winiarstwa jest opowieść dziewięćdziesięcioletniego kmiecia, który wysadził nową winnicę, aby mógł z sąsiadami pokosztować panieńskiego „sowinionu“.
O uliczkach z piwniczkami winnymi
Pierwsze piwniczki winne bez tłoczarni budowano w Hlohovcu w gumnach p
osesji rolniczych. W katastrze tereziańskim jest wspominanych sześć tłoczarni na skraju wioski, dziś znajduje się w dwu uliczkach z piwniczkami winnymi w wiosce ponad 150 piwniczek. Słynną uliczką z piwniczkami winnymi jest Šulaperk, rozległa zabudowa ziemnych piwniczek winnych z tłoczarniami na wzgórzu, gdzie pierwotnie mała stać hlohovecka szkoła. Na początku XIX wieku wybudowano tu głębokie i stosunkowo krótkie kamienne piwniczki winne, do których później przybudowano wpuszczone kolebkowe sklepione tłoczarnie z prostym szczycikiem. Lata 60 ubiegłego wieku przyniosły z sobą obszerną przebudowę starych szczycików. Mury frontowe wybudowano od now
a z kamienia wapniowego z niedalekich Wierzchołków Pavlovskich, prostokątne szczyciki starych tłoczarni zastąpiły trójkątne lub łukowe attyki szczytów. Šulaperk uzyskał tak, co nieco uniformizowany wygląd, który „zakłóca“ kilka pierwotnych tłoczarni w górnej części kolonii. Od pozostałych šulaperskich piwniczek winnych nie różni się zbytnio swoim szczycikiem ani tłoczarnia rodziny Vlašiców. Kilka schodów, po których zejdziemy do przestrzennej biesiadnicy, jest jednak bramą do raju winiarskiego, mitycznej przestrzeni przyjacielskości, wesołości i beztroski. W piwniczce winnej porosłej czarną szlachetną
pleśnią gospodaruje już ponad 150 lat pięć generacji rodziny Vlašiców, pięć generacji pierworodnych Karolów, potomków dumnych i pracowitych charwatskich osadników. Kornelowie, jak nazywają w Hlohovcu gospodarzy, ponieważ rodzin z nazwiskiem Vlašic jest w wiosce kilka, są nie tylko wyśmienici winiarze (cuvée Kornel jest srebrem rodzinnym), ale także wyśmienici gawędziarze i śpiewacy. A „lohowczanie“ życiem, myśleniem i rozmową. Tędy wchodzi się do piwniczki winnej „przez gardło“ a pierwszorzędne wina zatankują się „tukrem“ – Merlot, Rulandské modré i Chardonnay z Staré hory należą do najlepszych, jakie kiedykolwiek próbowałem. Ciekawostką kolonii piwniczek winnych U kerchova jest długa, prawdopodobnie habanska piwniczka winna. Rozległy podziemny labirynt był rozdzielony poprzeczkami i wyposażony w boczne wejścia, w wyniku czego powstało kilka mniejszych piwnic, które dziś służą dziesiątce właścicieli.
Zajmujący
Pierwotnym „lohoveckim“ zwyczajem jest wybieganie z piwniczek winnych, rytualne przyjmowanie piętnastoletnich chłopców za czeladź. W poniedziałki w okresie uczt zejdą się setki widzów, aby przy tempie marszu miejscowej kapeli obserwowali czasami i stosunkowo surową zabawę. Przy uczcie inicjalizacji wybiegają z piwnicy określonej przez starszych uczty owinieni „kasztancy“ a starają się bez szwanku przebiegnąć przez uliczkę swoich starszych kolegów, którzy ich tłuką rękami do pleców.
















